sobota, 1 września 2012

Domówkowe hity, vol. 2

W poprzednim odcinku przedstawiłem modus operandi swoich domówek, najczęściej wykorzystywane gadżety i urozmaicenia. W dzisiejszym skupię się na trochę bardziej egzotycznych gadżetach, o niektórych pewnie przeczytacie po raz pierwszy, ale trzeba poszerzać horyzonty, c’nie? W końcu jak się wraca utytłanym* do domu, dobrze mieć o czym opowiadać.



Twister
Sugerowana liczba imprezowiczów: duża
Wymagania dodatkowe: Twister itself



Uwaga, będę zdradzał supersekretne jutsu na zabawę, którą będziesz długo wspominać i chcieć powtórzyć:
1.       Zgubić, spalić albo ukryć planszę do losowania „co gdzie położyć”, tak żeby wskazywała stojąca obok osoba – ma to być facet.
2.       Zebrać jak najwięcej ładnych koleżanek, najlepiej takich z dużym dekoltem.
3.       Namówić je do grania, tak żeby grały trzy laski + ty, jak są cztery laski też jest fajnie, ale nie aż tak.
4.       Osoba wskazująca musi być przeszkolona i ogarnięta jakie wydawać rozkazy. Użyj wyobraźni!
5.       PROFIT $$$
Aparaty fotograficzne i sprzęty nagrywające wskazane. Tak, podoba mi się ten Twister. To bardzo ładny Twister. Aha, unikać grania bez kobiet.
Ocena: 5/5

Move
Sugerowana liczba imprezowiczów: mała, średnia
Wymagania dodatkowe: PS3, Move



Sytuacja z Move’em jest podobna do opisywanego ostatnio DDR-a. Czyli ciężko jest namówić ludzi do zabawy, a destrukcja otoczenia jak ktoś jest zbyt utytłany* może być nawet większa – chociaż zarobiłem swego czasu dobrą flaszkę na rzecz rozwalonego żyrandola, więc to potrafi być też zaletą. Sama gra za to potrafi zabawić zdecydowanie dłużej od skakania na podłodze i naraz mogą grać cztery osoby, więc w generalnym rozrachunku stawiam toto wyżej od mat do tańczenia. No i Ibisz robiący za lektora w jednej z gier rozwala i daje dodatkowe powody do brechtania.
Ocena: 3/5

Buzz
Sugerowana liczba imprezowiczów: mała
Wymagania dodatkowe: PS3, Buzzery, opcjonalnie samo PSP styknie



Są dwie wersje Buzz: na PS3 i PSP. O ile ta druga to przede wszystkim znacznie niższe koszta i możliwość grania praktycznie wszędzie, tak skupię się na pierwszej, bo jest zwyczajnie lepsza. Jakby mi ktoś powiedział, że symulator teleturnieju to dobry temat na domówkę, to bym go wyśmiał, ale, o dziwo, sprawdza się nieźle. W wielu konkurencjach liczy się refleks przy odpowiadaniu, a jak do tego dochodzą problemy z przeczytaniem i zrozumieniem pytania, to gra zaczyna nabierać dodatkowej głębi. Pojebany dobór pytań dopełnia wrażeń – nie ma to jak w finałowym starciu obić się o pytanie pokroju „Z kim w 1999 roku rozstał się Michael Jordan”.
Ocena: 4/5

Stupromilowy Las
Sugerowana liczba imprezowiczów: średnia
Wymagania dodatkowe: stupromilowy las itself



Urozmaicony klon alkochinczyka to jeden z najlepszych prezentów urodzinowych, które sobie nawzajem wręczaliśmy – imo przebija nawet karton Amaren zapakowany w roooshooofy papier. Planszówka, która potrafi postawić przed nami poważne dylematy natury egzystencjonalnej (pójść na pakt i częściej pić w zamian za boosta do liczby wyrzucanych pól), zmusić do wykonania trudnych zadań (patatajaj dookoła stołu, pokonaj w walce szermierczej wyimaginowanego jeża), wykazać się niebagatelną znajomością konkurentów (jakiego koloru majtki ma na sobie gracz? Co woli: piwo, czy wódkę?) czy wreszcie obudzić ducha bezpośredniej rywalizacji w pojedynku na to, kto się pierwszy zaśmieje. Ale najtrudniejsze i tak pozostaje zadanie milczenia przez całą kolejkę. Do tego dochodzi wybór „klasy” postaci, która też daje solidne bonusy jak wymuszenie rozbierania się konkurentów albo dodatkowe okazje do picia. Zaprawdę powiadam wam: epic Stuff! I sugerowaną liczbę graczy z pudełka można olać, lepiej się gra w więcej osób

Ocena: 5/5

Wormsy
Sugerowana liczba graczy: mała
Wymagania dodatkowe: pecet albo konsola



„Macie Wormsy, a każecie mi ŚPIEWAĆ?!!!!”. Wormsy zupełnie nieoczekiwanie okazały się solidnym patentem na finisz domówki. Siedzimy sobie, ktoś dla zwały rzucił pomysł, żeby pograć w Wormsy i nagle się okazało, że ludzie są za. Oczywiście, zrobienie z tego głównej atrakcji to insta fail dla imprezy, do tego ryzykujecie, że zanudzone dziołchy później będą wam przez tydzień wypominać, że graliście w jakąś głupią grę a one w tym czasie zasypiały, ale co tam, satysfakcja ze zrzucenie betonowego osła na ostatniego robaka przeciwnika jest tego warta. Tylko na finiszera imprezy i tylko jeśli jakimś cudem znowu się zdarzy, że ktoś będzie chciał w to grać.
Ocena: 3/5



Na jakiś czas cykl zaliczy przerwę, przynajmniej dopóki nie zbiorę kolejnych atrakcji, które można by opisać. Co powinniście wynieść z cyklu? Podstawą zrobienia zajebistej domówki jest Singstar i Twister, urozmaicenie w trakcie w postaci DDR-a , Muve’a lub Buzza i konsola z bijatyką jako dodatek. Opcja druga to sam Stupromilowy las  też jest w pytkę. Udanego chlańska!

* Ruda koniecznie chciała być zacytowana na blogu, więc proszę bardzo. Teraz czekam na obiecane spotkanie w sądzie.

4 komentarze:

  1. Zapraszam do Fresh Marketu przy ul.Komuny Paryskiej 40. Najlepsze produkty, przystępne ceny, MIŁA OBSŁUGA

    OdpowiedzUsuń
  2. nie zgadzam się z prezentowanymi przez ciebie ocenami. absolutnie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Karłobójco... Nie znasz dnia ani godziny..

    OdpowiedzUsuń