niedziela, 11 sierpnia 2013

Amerykański sen



Wstaję razem ze słońcem koło piątej nad ranem. Dobudzam się kawą i prysznicem, na szybko zjem kanapkę i ruszam rowerkiem do pracy. Pies uwielbia towarzyszyć mi w wycieczkach rowerowych i zamknięta brama nie stanowi dla niej większej przeszkody, więc z bólem serca muszę zamykać ją w kojcu. Powietrze jest orzeźwiająco chłodne, tu i ówdzie na polach można jeszcze zobaczyć chmury porannej mgły.