czwartek, 30 maja 2013

Geocaching – podchody XXI wieku

Mała wioska położona nad malowniczym jeziorem, żyjąca przez kilka wakacyjnych miesięcy roku, resztę czasu niemal martwa. Ubocze, skraj lasu, stare, rozpadające się ruiny nigdy niedokończonego hotelu. Grupka sześciorga młodych ludzi  wchodząca na ogrodzony teren tego, co miało stać się wielkim kurortem wypoczynkowym. Poruszają się pośród gruzu, rozglądają, ale jednocześnie pewnie zmierzają przed siebie, jakby mieli konkretny powód, by odwiedzić zapomniany przez świat budynek. Docierają do wpół osłoniętej wnęki, która zapewne miała być korytarzem i kierują się do ślepego zaułka znajdującego się na jej końcu. Zaczynają uważnie badać ów skrawek budynku. Dwoje z nich szuka czegoś wśród leżącego na ziemi gruzu, trzeci bada ściany, pozostali, stojąc nieco z tyłu, obserwują okolicę. Po kilku minutach ten przeszukujący ściany wyjmuje mały kawałek drewna z dziury pomiędzy cegłami, zza której wyciąga owiniętą taśmą kapsułkę zapakowaną w mały woreczek, w którym znajduje się kilka dziwnych przedmiotów i kartek. Poszukiwania geocache’a zostają zakończone.