Ostatnim razem, kiedy szedłem do kina na film, o którym nic
nie wiedziałem, okazało się to kiepskim pomysłem. Byłem akurat na nowej części
Bourne’a. Pomijając już fakt, że był to film o Bournie, w którym tytułowego
bohatera nawet nie ma, obraz okazał się chujowy. Było wtórnie i nudno, a seansu
nawet nie uratowała połówka obalona przed wejściem do kina. Miałem więc powody,
by oczekiwać, że Pamięć Absolutna,
kolejny film, którego wcześniej nie sprawdziłem, też będzie gównem. Tak źle nie
było.
czwartek, 27 września 2012
niedziela, 23 września 2012
O bitej śmietanie
Nie lubię księży. Większość, których miałem okazję poznać, z
wzorem do naśladowania mieli tyle wspólnego, co pan Mirek żulący pod sklepem.
Ale zdarzyło się też kilku, którzy faktycznie okazali się właściwymi ludźmi na
właściwym miejscu. Mogłem się z nimi nie zgadzać w kwestiach wyznaniowych, a i
tak zasłużyli sobie na mój szacunek. I sprawili, że choć nadal na Kościół
jestem cięty, a wszelkie okazje do wytknięcia duchownym ich hipokryzji
skrzętnie wykorzystuje, to unikam generalizowania i najeżdżania dla samego
faktu najeżdżania. A właśnie o tym będzie dzisiejszy wpis.
niedziela, 9 września 2012
Haczetki, Marvel i powrót do PRL-u
Kilka tygodni temu polską scenę komiksową zelektryzowała
wieść – Marvel wraca do kiosków i robi to w wielkim stylu. Wydawnictwo Hachette
podjęło się wydania w naszym kraju kolekcji najlepszych komiksów, jakie wyszły
spod szyldu Domu Pomysłów w ciągu ostatnich trzydziestu lat. Ładne wydanie,
znośna cena (40 zł za album w twardej oprawie to jak na warunki rynkowe
naprawdę niewielka cena), a dobór pozycji imponujący – samym Planet Hulkiem, który jest jednym z
najlepszych fantasy jakie czytałem, i to nie tylko wśród komiksów, już mnie
kupili. A to był raptem wierzchołek góry lodowej pełnej świetnych historii. Ale
jak się szybko okazało, nie jest tak różowo, jak można by chcieć.
sobota, 1 września 2012
Domówkowe hity, vol. 2
W poprzednim odcinku przedstawiłem modus
operandi swoich domówek, najczęściej wykorzystywane gadżety i urozmaicenia. W
dzisiejszym skupię się na trochę bardziej egzotycznych gadżetach, o niektórych
pewnie przeczytacie po raz pierwszy, ale trzeba poszerzać horyzonty, c’nie? W
końcu jak się wraca utytłanym* do
domu, dobrze mieć o czym opowiadać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)