środa, 4 września 2013

O piersiach profesjonalnie



Jednym z lepszych pomysłów, jakie zrealizowaliśmy na tegorocznym Woodstocku, było przekwalifikowanie się na profesjonalnych oceniaczy piersi. Zawodowa tabliczka, ruchliwa ulica, setki zainteresowanych przedstawicielek płci piersiastej – żyć nie umierać. Przynajmniej mogłoby się tak wydawać, bo w rzeczywistości, jak każda praca, zwłaszcza w sekcji socjalnej, również i ta miała kilka mniej przyjemnych momentów, z którymi, jak na profesjonalistów przystało, trzeba było się mierzyć. 

Pierwszy i najbardziej irytujący problem to faceci, którzy nagminnie pchali się, by ich ocenić. Ja rozumiem, że z ich perspektywy wydawało się, że robią coś niezwykłego, że mają niesamowite poczucie humoru i że są cool. No cóż, to było zabawne. Za pierwszym i może piątym razem. Przy dziesiątym już nużyło. Przy dwudziestym wkurzało. Po setnym nawet się na nich nie zwracało uwagi tylko mechanicznie wystawiało tabliczki z najniższą możliwą oceną i powtarzało te same hasła motywujące do przybycia za rok. Serio, jeśli to czytacie -  nie byliście zabawni. Na pewno nie oryginalni. Wiem, że tak wam się wydawało. Ale nie. Nie róbcie tego więcej. Zwłaszcza tyczy się to panów, którzy poczuli się urażeni najniższą oceną. Czego oczekiwaliście? My tu przyszliśmy oglądać PIERSI, a nie wasze owłosione klaty. Jak już koniecznie chcecie, żeby inni faceci oglądali wasze klaty, to przyjmijcie z godnością albo śmiechem to, że się nam one nie podobają. 

Secundo, ludzie są głupi. A jeśli ktoś z nas miał jakąś wiarę w ludzkość, to enta osoba nie domyślająca się, że 10 to najwyższa ocena ją rozwiała. Myślałby kto, że dopisanie na tabliczce „1-10” rozwieje wątpliwości. Ale niee, podejrzewam, że napisanie całego „Skala jest dziesięciostopniowa, jeden to najniższa ocena, dziesięć to najwyższa” i tak nie rozwiązałoby wątpliwości. Chociaż nie powiem, chłopaki, którzy po otrzymaniu trzech jedynek odbiegali uchachani, że zdobyli AŻ 111 byli całkiem zabawni. 


Tłum chłopaczków zbierający się co jakiś czas za plecami, chcących ugrać trochę na naszym pomyśle. Można ich tolerować, dopóki nie wpierdzielają się w interes. Jak chcieli robić foty i tym samym odstraszali cyc… klientki, to już trzeba było ich upominać. A jak jeszcze próbowali pomacać, to już w ogóle biznes się sypał. Ech, wykażcie się przedsiębiorczością, wymyślcie coś własnego, zero kreatywności wśród dzisiejszej młodzieży. Jeden kulturalny co się dosiadł to przynajmniej nie psuł interesu, a za to szlugami częstował. Tak to możemy się dogadać.

No i na koniec, dwa przypadki ekstremalne. Raz, ledwo stojący na nogach młodzieniec o aparycji menela, który nie dość, że bardziej był zainteresowany rozmową z nami niż piersiami, to jeszcze poczuł misję i postanowił naganiać nam klientki. Rany, gorszej antyreklamy od śmierdzącego menela to dostać nie można. Typ numer dwa, który podszedł i zaczął każdego oddzielnie męczyć, dlaczego mamy takie smutne miny. Kurwa, gościu, zasłaniasz mi cycki, męczysz idiotycznymi pytaniami, ciężko, żebym był przez ciebie szczęśliwy. 

Jak więc widzicie, zawód profesjonalnego oceniacza piersi to nie jest fabryka kisielu. Należy użerać się z wieloma niewybitnymi przedstawicielami gatunku ludzkiego, z głupotą, menelstwem, a nawet agresją. Mimo to, cholera, kocham tę pracę. Co widziałem, to moje. A kiedy woodstockowy weteran chwali cię, że w końcu ktoś wymyślił coś nowego, aż się ciepło na sercu robi. Podobnie jak na widok banana na twarzy dziewczyny, którą zasłużenie obdarowało się dziesiątką albo księdza, który daje błogosławieństwo do dalszej pracy. Tyle wygrać.

10 komentarzy:

  1. Z czystej ciekawości muszę spytać. Jakie były kryteria oceniania cycków? Skoro pełna profeska, to podejrzewam, że były jakieś odgórne zasady.

    Gratuluję przy tym wybitnego pomysłu!

    GrayFox

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Profesjonaliści nie mogą zdradzać swoich sekretów ;)

      Usuń
    2. Wręcz przeciwnie. Profesjonalna ocena powinna być nadawana w oparciu o jawne i obiektywne kryteria. Inaczej jest to amatorszczyzna.

      Rincevind

      Usuń
  2. Gorzej, że w przyszłym roku będzie ze 30 takich... "stoisk"....

    OdpowiedzUsuń
  3. Hehh, jak już wypominacie facetom chcącym zbadać sobie cycki, że nie są zabawni, ani oryginalni, to warto zwrócić uwagę, że wy też nie jesteście :) Chodzących mammografów, "profesjonalnych" masażystów, "specjalistów" od powiększania i oceniania jest na każdym woodstocku większy odsetek, niż terrorystów w dowolnym kraju muzułmańskim. Niemniej akcja jak najbardziej spoko, jak każda dająca możliwość pogapienia się na cycki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypominałem tylko tym, którzy nam przeszkadzali. Ci co sobie tylko stali z tyłu i podziwiali byli spoko, jak szlugi mieli to już w ogóle lajt. I owszem, mammografy były, masażyści byli, profesjonalnej oceny wizualnej dotąd nie, przynajmniej my nie widzieliśmy. Ani sporo osób które to chwaliły ;)

      Usuń
    2. racja, przyzal na to, ze ktos wam zaslanial, ze faceci nie byli zabawni słaby. Wy mogliscie byc, wystarczylo zrobic tabliczke i liczyc ilu facetow. Poważnie sądzicie, ze kolesie będą rozkminiac ilu to juz widzieliscie i czy nadal was to bawi....?

      Usuń