niedziela, 23 września 2012

O bitej śmietanie



Nie lubię księży. Większość, których miałem okazję poznać, z wzorem do naśladowania mieli tyle wspólnego, co pan Mirek żulący pod sklepem. Ale zdarzyło się też kilku, którzy faktycznie okazali się właściwymi ludźmi na właściwym miejscu. Mogłem się z nimi nie zgadzać w kwestiach wyznaniowych, a i tak zasłużyli sobie na mój szacunek. I sprawili, że choć nadal na Kościół jestem cięty, a wszelkie okazje do wytknięcia duchownym ich hipokryzji skrzętnie wykorzystuje, to unikam generalizowania i najeżdżania dla samego faktu najeżdżania. A właśnie o tym będzie dzisiejszy wpis.


Cała afera o bitą śmietanę. W Internet gruchnęła skandaliczna wieść: dyrektor jednej ze szkół, na wyjeździe integracyjnym, zmuszał biedne, raptem piętnastoletnie dziewczynki do zlizywania z jego kolan bitej śmietany! Ale to jeszcze nic! On był księdzem!!!!!!11jedenjeden Nie potrzeba było dużo czasu, żeby wieść o tym obiegła media w całym kraju. Zaczęło się od Internetu, szybko przeskoczyło do telewizji – sam trafiłem na reportaże w Teleexpresie oraz TVN24. Oczywiście publiczne napiętnowanie, doszukiwanie, kto mógł do tego dopuścić, przypięta łatka pedofila i zboczeńca oraz sprawa w sądzie included.



Co za bzdura. Za smarkacza jeździłem na kolonie letnie nad morze. Jedną z atrakcji zawsze był tradycyjny chrzest. W różnych miejscach różnie wyglądał, ale generalnie sprowadzał się do konieczności wypicia dziwnych mikstur stworzonych ze wszystkiego, co było płynne, nietrujące i pod ręką, przeczołgiwania się przez pokrzywy oraz, uwaga, całowania lub zlizywania ketchupu z kolan Neptuna. Nie przypominam sobie, żeby ktokolwiek robił z tego powodu ogólnopolskie afery. Sam podobny chrzest przechodziłem, choć średnio go pamiętam – na pewno było picie czegoś ohydnego oraz czołganie się przez piach, będąc polewanym tym czymś. Neptun jakiś też się pojawił, ale czy trzeba było go całować po kolanach, nie pamiętam – jeśli tak, to moja niepamięć tylko pokazuje, jak bardzo wstrząsające musiało to być przeżycie dla mojego młodego, nieukształtowanego umysłu. Tak wstrząsające, że aż nie pamiętam. Chrzest taki był też nieobowiązkowy. Oficjalnie wszyscy nowi mieli go przechodzić, ale w praktyce dezercja była powszechna i łatwa, nie wiązała się też z większymi konsekwencjami. Podejrzewam, że podobnie sprawa wyglądała w historii, która jest bohaterką tego posta.

Podoba mi się, jak wybiórczo do tematu podchodzą media. Jak na każdym kroku podkreślają, że dyrektor był księdzem. Jak takim „szczegółom” jak to, że rodzice dzieciaków murem stoją po jego stronie i podkreślają, że niefortunne foty nie oddają tego, jak to wyglądało naprawdę, poświęcają zazwyczaj wzmiankę albo specjalnie zmontowany reportaż, w którym robią z nich opętanych fanatyków. Jak tłumy Internautów wyzywają go nie tylko od najgorszych, ale też każdego, kto odważy się zająć chociażby neutralne stanowisko w sprawie. Jak nikt nie wspomni, że takie praktyki na koloniach letnich to norma i, nomen omen, tradycja.

Ja rozumiem, że sezon ogórkowy dopiero zaczyna się kończyć, a księża-pedofile to zawsze najbardziej chwytliwy temat. Ale serio, Kościołowi można w naszym kraju tak wiele zarzucić. Po co tworzyć wyimaginowane grzechy i zboczeńców, skoro tych prawdziwych można znaleźć od cholery i jeszcze więcej? Może powinniśmy w takim razie pozamykać też połowę wychowawców kolonijnych, którzy organizowali chrzty? Najlepiej z przeciągu ostatnich pięćdziesięciu lat, bo tradycja ta jest starsza niż dziennikarze, którzy wymyślili całą aferę.  A, no tak, zapomniałem. Oni nie są duchownymi. Bo przecież każdy ksiądz, który ma kontakt z dziećmi, to pedofil, a każdy pedofil, to idealny materiał na ogólnopolskie szkalowanie i zapychacz czasu antenowego w sezonie ogórkowym.

12 komentarzy:

  1. Korzystając z rosnącej popularności twojego bloga chciałbym zareklamować swoje usługi prawnicze, gdyż jako przyszły i wzięty mecenas jestem gotów reprezentować was w sądzie. Specjalizuje się szczególnie w apelacjach ludzi niesprawiedliwie skazanych przez sąd, ponieważ życie doświadczyło mnie samego w tych sprawach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam usługi mecenasa Sainta. Zrobił wmojej sprawie wszystko co było mozliwe, a przy okazji nauczył mnie polskiego. Dziekuję mecenasie!

      PS. Dziękuje równiez systemowi więziennemu w Norwegii za ulokowanie mnie w celi z dostępem do internetu, dzięki czemu mam mozliwość pisania tego komentarza.

      Usuń
  2. Skończ pierdolić i oddaj mi lepiej pożyczony od dawien dawna hajs.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przelałem ci przecież całą kwotę jakoś niedawno. Nie doszło?

      Usuń
    2. Mi też "przelewał". I to ze cztery razy. Nie daj się nabrać na te kłamstwa...

      Usuń
    3. Coś nie tak z pomim kontem w takim razie. Obiecuję przyjzeć się tej sprawie bliżej w najbliższym wolnym terminie. Będzie to jakoś miedzy grudniem 2013, a czerwcem 2015.

      Usuń
  3. Kurczę. Podziwiam wytrwałość w życiu cudzym życiem, naprawdę godne szacunku ;)

    Gratuluje inwencji i czekam z niecierpliwością na kolejne ;*

    Kevin007pl vel Święty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kevin007pl czemu piszesz o sobie vel Święty, skoro prawdziwy Święty jest tylko jeden i jestem nim ja?

      Usuń
  4. Szef z międzyzdroi27 września 2012 17:34

    A laptopa i tak nie odzyskasz Święty.

    OdpowiedzUsuń
  5. O tym czy odzyskam laptop zadecyduje sąd.

    OdpowiedzUsuń
  6. Szef z międzyzdroi.27 września 2012 17:43

    Tylko bóg może nas sądzić

    OdpowiedzUsuń