czwartek, 30 maja 2013

Geocaching – podchody XXI wieku

Mała wioska położona nad malowniczym jeziorem, żyjąca przez kilka wakacyjnych miesięcy roku, resztę czasu niemal martwa. Ubocze, skraj lasu, stare, rozpadające się ruiny nigdy niedokończonego hotelu. Grupka sześciorga młodych ludzi  wchodząca na ogrodzony teren tego, co miało stać się wielkim kurortem wypoczynkowym. Poruszają się pośród gruzu, rozglądają, ale jednocześnie pewnie zmierzają przed siebie, jakby mieli konkretny powód, by odwiedzić zapomniany przez świat budynek. Docierają do wpół osłoniętej wnęki, która zapewne miała być korytarzem i kierują się do ślepego zaułka znajdującego się na jej końcu. Zaczynają uważnie badać ów skrawek budynku. Dwoje z nich szuka czegoś wśród leżącego na ziemi gruzu, trzeci bada ściany, pozostali, stojąc nieco z tyłu, obserwują okolicę. Po kilku minutach ten przeszukujący ściany wyjmuje mały kawałek drewna z dziury pomiędzy cegłami, zza której wyciąga owiniętą taśmą kapsułkę zapakowaną w mały woreczek, w którym znajduje się kilka dziwnych przedmiotów i kartek. Poszukiwania geocache’a zostają zakończone.

poniedziałek, 18 marca 2013

Gęsi, wszędzie gęsi. Zielone!

Wybrałem się na przedstawienie teatralne. Dobrowolnie i bez przymusu. W sobotę wieczór. Wśród alternatyw mając pokera. I… podobało mi się!

sobota, 26 stycznia 2013

Dzień z życia Czarnego Wilka




Dzień z życia Czarnego Wilka. Czyli miniopowiadanie. Oczywiście podkoloryzowane i nazmyślane. Nieco. Trochę. No dobra, bardzo.  

niedziela, 23 grudnia 2012

Moja wojna poczto-polska

O tym, że Poczta Polska bywa kłopotliwą instytucją, słyszał chyba każdy. Osobiście miałem to szczęście, że nie miałem z nimi nigdy większych problemów. Do czasu.

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Best of 2012

Koniec roku się zbliża, czas na podsumowania. Mały zbiór najlepszych pozycji, jakie masowa kultura zaoferowała mi w tym roku.

niedziela, 9 grudnia 2012

Sons of Anarchy Sezon 5

Jak kiedyś próbowałem rozgryźć, dlaczego Ojciec Chrzestny jest tak fajny jak jest, to ostatecznie doszedłem do wniosku, że to głównie dzięki sposobowi, w jaki Puzo sportretował bohaterów. Widz/czytelnik (bo tyczy się to zarówno książki jak i filmu) nie ma wątpliwości, że rodzina Corleone to zimnokrwiści, socjopatyczni mordercy. A jednak, mimo to, utożsamia się z nimi, martwi o ich losy i, zwyczajnie, lubi ich.

sobota, 8 grudnia 2012

Ciągniki i buraki


Od trzech dni, w okolicach godzin popołudniowych, otrzymuję darmową porcję specjalnych atrakcji. Połyskujący lakier, warkot potężnego silnika oraz majestat kilkudziesięciu nowoczesnych maszyn – uwaga, mieszczuchy, przybywają twardziele z dziczy!